Moje sposoby na motywację do biegania w czasach #koronawirusa

1. Strava

Odkryłam tę apkę bardzo niedawno, bo jakoś na początku tego roku. Nie spodziewałam się, że aż tak pozytywnie wpłynie na moje podejście do trenowania. Po pierwsze stanowi świetną formę dzienniczka treningowego. Dodatkowo po zsynchronizowaniu z aplikacją biegowego zegarka (Polar Flow, Garmin Connect itp.) pozwala tworzyć mega fajne treningowe posty ze zdjęciami, co sprawia mi ogromną frajdę. Nie mówiąc już o wynajdywaniu segmentów i zdobywaniu na nich koronek ♛! I dawaniu innym kudosów, czyli stravowych "lajków" za treningi. I realizowaniu stravowych challengów. I przynależności do grup treningowych. No, Strava rządzi.

 

2. Nowe gadżety

Nie jest odkryciem, że nowy sprzęt motywuje. Czy to buty, koszulka czy jakaś elektronika, wypróbować trzeba ASAP. Z okazji światowej pandemii ♛wirusa sprawiłam sobie dwa nowe gadżety, które będą miały moc zmotywowania mnie do wyjścia na długie samotne wybieganie wzdłuż obskurnej ciemnej autostrady w największym paździerzu bez butów.

No dobra, popłynęłam, może nie bez butów.

Tymi gadżetami są Garmin Forerunner 245 Music i słuchawki Samsung Galaxy Buds. Połączenie bomba, bo zegarek ma Spotify, na Spotify są super nutki i podcasty (takie jak na przykład ŚOB), a słuchawki dzięki bluetooth nie mają żadnego kabla i biega się superwygodnie. Także teraz zamiast na "dwunastkę" wychodzę na "godzinkę podcastu" i od razu inaczej.

3. Nowa aktywność

Przed pandemią jeśli nie miałam weny do biegania szłam na siłownię. Odkrycie treningu siłowego było przyjemnym powiewem świeżości w mojej biegowej rutynie. Teraz, gdy od 2 miesięcy siłownie są zamknięte, pozostają alternatywy outdoorowe. I tak wkręciłam się w kolarstwo szosowe. Popularne wśród biegaczy uzupełnienie lub substytut treningu, zawsze wydawało mi się jakieś niedostępne. Bo rowery drogie, i buty trzeba specjalne, też drogie, i w ogóle to duża inwestycja. Ale mamy globalną pandemię, okazja nietuzinkowa, trzeba dbać o psychikę jak nigdy. Więc dla zdrowia psychicznego przepisałam sobie receptę na rower i gdy już otworzyli Decathlony kupiłam szosę, kask i buty. Pierwszy raz wyszłam nie "pojeździć sobie rowerem", a na "trening rowerowy".

Kolarstwo poszerzyło mi bardzo sportowe horyzonty i zmieniło perspektywę, z której patrzę na przyszłe treningi. I jestem podjarana jak nigdy! Więc ogłaszam motywacyjny sukces.

4. Wirtualne zawody

Jeszcze w żadnych udziału nie wzięłam, tę formę motywacji zostawiam sobie na deser 🙂 Myślę, że CityTrail OnTour w Gdańsku zaliczę na pewno!

Cheers!

M.